Drukuj
Kategoria: regionalizm
Odsłony: 2458

Część 8 ostatnia - epizod piąty i kartka dopisana później

Piąty epizod dotyczy też zasłyszanej opowieści. Posłuchajmy:
BEZUGSSCHEIN

alt„To ja wam opowiem gorszą rzecz, tu Nowak spojrzał na obecnych. O tym wydarzeniu opowiadał mi prof. Rybczyński, po jego ostatnim pobycie w Tarnowie. W Radgoszczy, to duża wieś w powiecie Dąbrowa Tarnowska, do tamtejszego żandarma niemieckiego przyszła baba z donosem na swojego syna i synową. Oskarżyła ich, że zabrali jej Bezugsschein na przydział skóry. Żandarm wymierzył jej kopniaka i przepędził. Stara szelma przyszła jednak po raz drugi i zagroziła żandarmowi, że gdy on nie podejmie interwencji, to ona wie gdzie się udać. A ponadto, syn i synowa przechowuję Żydów, więc muszą być ukarani. Niemiec, nic nie mówiąc, wziął broń i kazał się zaprowadzić do domostwa syna. Tam wywołał syna i synową przed dom i obydwoje zastrzelił na oczach matki. Krzyknął - masz stara czarownico czego chciałaś! Splunął na nią, odwrócił się i odszedł. – Poszaleli ludzie! Wykrzyknął Mazgaj. […] Dochodzimy do tego, że wzajemne przestajemy sobie ufać. Do głosu dochodzą ciemnota, osobiste zawiści i zazdrość, które niektórym przysłaniają zdrowy rozsądek. […] Rozpętało się coś, rozprzęgło, wyzwoliły się najgorsze instynkty, szczególnie tam gdzie nie było moralnego kręgosłupa”.

Literatura:
Nowak S. „Dembrza”, „Dolina Srebrnych Mgieł” (wspomnienia z okresu okupacji niemieckiej), t. I, II, (maszynopis w posiadaniu autora).
Bratko J., „Ulica Urszulańska” /w”/ „Dziennik Polski” nr 254, 1979.
Górnicki G., „Dom na Pacyfiku”, Poznań 1980.
Nuszkiewicz R., „Uparci”, Instytut Wydawniczy Pax 1983.
Górnicki G., „Szukanie ocalenia”, Warszawa, Rzeszów 1988.
Kumorek Władysław ps. „Krater”, „Kruk” „Oświadczenie świadka” Urząd Gminy Zakliczyn inspektor Anna Niemiec, 22. IV. 1992 r.
Bartosz W., „Generał Brygady Beranard Mond (1887 – 1957) /w:/ „Polska Zbrojna” nr 163, 23. VIII. 1993.
Ściborowicz  S., „Tragedia wojnickich Żydów dopełniła się w Zakliczynie”  /w:/ „Zeszyty Wojnickie” nr 10, Wojnicz 1993.
Górnicki G., „Wspomnienia z mojego pobytu w Zakliczynie nad Dunajcem w czasie od sierpnia 1941  do stycznia 1945 roku” /w:/ „Zeszyty Wojnickie” nr 10, Wojnicz 1994 r.
Nowak Leszek Antoni „Doktor Keil z Frankensteinu albo Nowy Kandyd” (maszynopis niepublikowanej powieści w posiadaniu autora).
Chumiński J., „Z dziejów rodziny Witowskich (tragedia rodziny płk. Jana Witowskiego i generała Bernarda Monda” /w:/ „Zeszyty Wojnickie”, nr 1, 2009, Wojnicz 2009, s. 41   -  46.

© Copyright by Leszek A. Nowak

To jeszcze nie jest ostateczne zakończenie "Balsaminki" bowiem w trakcie przygotowywania Szkicu do publikacji na Zakliczyninfo otrzymałem od autora

Kartkę dopisaną później

altOpracowując ostatnio „Słownik ruchu oporu na terenie gminy Zakliczyn nad Dunajcem 1939 – 1945 r.” natknąłem się na materiał, który w pewnym stopniu wyjaśnia tragedię, ukrywających się w Zakliczynie podczas okupacji niemieckiej, rodzin generała Bernarda Monda i pułkownika Witowskiego, którą starałem się opisać w moim tekście pt. „Balsaminka”. Otóż jak tam napisałem, po powrocie z Rumunii Emilia  - żona pułkownika Jana Witowskiego wraz z dwoma córkami Jadzią i Zosią zamieszkały w Krakowie u swojej siostry Heleny – żony generała Monda. Generał Mond po Kampanii Wrześniowej osadzony został w oflagu w Murnau koło Monachium, natomiast pułkownik Witowski w jakimś innym oflagu. Ponieważ obydwie siostry były pochodzenia żydowskiego, w obawie przed represjami postanowiły wyjechać na prowincję. Wybrały Zakliczyn nad Dunajcem, który ich zdaniem, wydawał się miejscowością spokojną i w miarę bezpieczną. Zamieszkały tam  wraz z córkami pani Emilii w willi „Zofiówka”, a Jerzy i Adam - synowie generałowej, w  willi „Koci Zamek”, obydwu położonych przy ul. Jagiellońskiej. Ich tragiczną śmierć mylnie powiązałem z przeprowadzaną przez Niemców, akcją likwidacji zakliczyńskiego getta. Okazało się jednak, że było to zupełnie inaczej, że w ich tragedii miał udział jeden z tych, za których wstydzimy się do dzisiaj i których postępowania do dzisiaj nie możemy zrozumieć, ani niczym wytłumaczyć. Jest to bowiem niemożliwe, gdyż człowiek tak czynić nie powinien. Ukrywające się, niestety niezbyt konspiracyjnie, kobiety wydał „J. M.” –  konfident gestapo z Krakowa. J.M. był artystą malarzem i jako taki, często wyjeżdżał na plener do Zakliczyna nad Dunajcem by w jego pięknych okolicach malować obrazy. W jakiś sposób dotarł i wprosił się do willi, w której mieszkała generałowa Mondowa i jej siostra Emilia. Obydwie kobiety tęskniły za dobrym towarzystwem, więc chętnie przyjęły do swego grona przedstawiciela cyganerii artystycznej. J. M. bywał więc w łaskawym mu domu, deklarował „dozgonną” przyjaźń i chętnie zasiadał przy gościnnym stole. Pewnego razu gdy wrócił do Krakowa, pierwsze swe kroki skierował do gmachu gestapo przy ul. Pomorskiej. Nie jest wiadomo jak mocodawcy wynagrodzili za ten haniebny uczynek swego szpicla, ale konsekwencją było to, że z nocy z 30. XI. na 1. XII. 1943 r. ukrywające się kobiety zostały aresztowane.  Wraz z nimi aresztowano mieszkającą z nimi panią Korczyńską, prawdopodobnie siostrę generała Monda.  Kobiety zostały przywiezione autem do Brzeska, a potem koleją do Tarnowa. Stamtąd konwój ruszył w stronę getta. Przy  ul. Widok, Niemcy dokonali egzekucji rozstrzeliwując wszystkie aresztantki.  Synowie generałostwa Mondów zdołali wcześniej wyjechać. Po wojnie Gerard Górnicki studiował z Jerzym prawo na UJ.
Jakie były dalsze losy „J. M.”? W meldunkach wywiadu AK w Krakowie pojawiły się informacje , że J. M. regularnie chodzi do gmachu gestapo, jest zarejestrowanym konfidentem i w tej roli ma duże „zasługi”. Jego rozpracowaniem zajął się Władysław Kurowski. Wykonanie wyroku powierzone zostało w maju 1944 r. patrolowi dywersyjnemu dowodzonemu przez Szymona Janosza ps. „Sroka”. Do pracowni malarza, a zarazem konfidenta,  pod pretekstem zamówienia portretu, weszli Janosz, Feliks Kącik ps. „Pokrzywka” i Rudolf Kryska ps. „Puchacz”. Wyrok wykonali bez użycia broni palnej. Ponieważ wyglądało to na zwykłe morderstwo sprawą zajęła się Kriminalpolizei, a nie gestapo. Obyło się więc, bez zwykle w takich wypadkach praktykowanego przez gestapo odwetu, w postaci rozstrzelania  zakładników. Sprawę J. M. opisał Ryszard Nuszkiewicz na podstawie materiałów krakowskiego Kedywu, w czwartym rozdziale swej książki „Uparci”, wydanej w Instytucie Wydawniczym Pax w 1983 r. Mimo usilnych poszukiwań, nie udało mi się rozwiązać inicjałów konfidenta, ale mam nadzieję, że ktoś może słyszał o malarzu krakowskim – monogramiście „J.M.”, który wyrokiem podziemia został zlikwidowany za współpracę z wrogiem. Mam na myśli ludzi z krakowskiego środowiska artystycznego. Przecież ten łajdak nie żył w próżni.
Na zakończenie, chciałbym przypomnieć o roli klasztoru Franciszkanów w Zakliczynie, w kwestii ukrywania Żydów, czego nie uwzględniłem w uprzednim tekście. Mimo, że podczas okupacji w klasztorze często kwaterowali Niemcy, to jednak w myśl przysłowia, że „pod latarnią bywa najciemniej”, ukrywało się w nim mnóstwo zakonspirowanych osób. A pośród nich również osoby pochodzenia żydowskiego. Wraz z nasileniem się prześladowania Żydów, podziemie skierowało do klasztoru dwóch mężczyzn. Przywieźli ich ze stacji kolejowej w Biadolinach żołnierze AK. Jeden z nowych „braci zakonnych” miał podrobione dokumenty na nazwisko Władysław Tarłowski i był przed wojną dyrektorem kopalni na Śląsku. W klasztorze ukrywał się około trzech lat, by potem przenieść się do domu rodziny Żabów w Zdoni, a na koniec do Bieśnika. Drugim był Adolf Haber – współwłaściciel Domu Bankowego „H. Ripper i S – ka w Krakowie”. Ukrywał się pod przybranym nazwiskiem „Halicki”. Ponieważ miał „dobry aryjski wygląd” mógł sobie pozwalać na w miarę swobodne poruszanie się, a nawet dalsze wyjazdy. Później przeniósł się do domu Władysława Augustyna w Słonej i na koniec do klasztoru franciszkanów w Bieczu. Ukrywanie Żydów w klasztorze możliwe było dzięki współpracy całej klasztornej wspólnoty z ruchem oporu, a przede wszystkim ówczesnych gwardianów: o Józefa Galasa i o Jacka Kościa oraz najbardziej zaangażowanych w działalność konspiracyjną ojców: Błażeja Madonia, Alojzego Jońca, Felicjana Dykę i Zygmunta Jaszczura.

Ilustracja: Klasztor Franciszkanów – Reformatów w Zakliczynie nad Dunajcem, położony na uboczu, w pobliżu lesistych wzniesień (Góra Dróżkowska, Biała Góra, Dembrza), spełniał ważną rolę dla ruchu oporu podczas okupacji niemieckiej. Był miejscem schronienia wielu poszukiwanych uciekinierów.

Gen. Jakub Krzemieński był do 1930 roku prezesem Najwyższego Sądu Wojskowego,a w latach 1930-39 prezesem Najwyższej Izby Kontroli; generałami Wojska Polskiego byli Bernard Mond, Juliusz Zulauf i Wilhelm Orlik – Rückeman.  Mond Bernard Stanisław (ur. 14. XI. 1887 w Stanisławowie, zm. 5. VII. 1957 w Krakowie), generał brygady WP. Polak pochodzenia żydowskiego. Był uczestnikiem I wojny
światowej, walk o niepodległość Polski  w wojnie polsko – ukraińskiej, polsko – bolszewickiej i II wojnie światowej. 21 grudnia 1932 Prezydent RP Ignacy Mościcki awansował go z dniem 1 stycznia 1933 na generała brygady. Podczas Kampanii Wrześniowej dostał się do niewoli i został osadzony w oflagu w Murnau koło Monachium. On szczęśliwie przeżył i po wojnie powrócił do Krakowa. Natomiast gen. Juliusz Zulauf osadzony w tym samym obozie zmarł w 1943 r.

BIBLIOGRAFIA:
Bratko J., „Ulica Urszulańska” /w”/ „Dziennik Polski” nr 254, 1979.
Nuszkiewicz R., „Uparci”, Instytut Wydawniczy Pax 1983.
Pasiecznik J., OFM Kościół i klasztor Franciszkanów – Reformatów w Bieczu (1624 – 1982), Kraków 1984.
Pasiecznik J., OFM „Kościół i klasztor Franciszkanów w Zakliczynie na Dunajcem”, Kraków 1992.
Bartosz W., „Generał Brygady Beranard Mond (1887 – 1957) /w:/ „Polska Zbrojna” nr 163, 23. VIII. 1993.
Chumiński J., „Z dziejów rodziny Witowskich (tragedia rodziny płk. Jana Witowskiego i generała Bernarda Monda” /w:/ „Zeszyty Wojnickie”, nr 1, 2009, Wojnicz 2009, s. 41   -  46.
Brzuszek E., H., OFM „Kartki z dziejów klasztoru i kościoła Franciszkanów w Zakliczynie n. Dunajcem”, Kraków – Zakliczyn 2009.

© Copyright by Leszek A. Nowak 17. X. 2011

                                                                                                        Koniec.