Drukuj
Kategoria: regionalizm
Odsłony: 2199

RZEŹBIARKA I MALARKA Z KOŃCZYSK KOŁO ZAKLICZYNA nad DUNAJCEM; 

szkic biograficzny Jana Jerzego CHOŁOMECKIEGO

altJózefa Julia Budzyn – Nowakowa urodziła się 5 stycznia 1905 w Kończyskach koło Zakliczyna nad Dunajcem, zmarła 25 lipca 1977 we Wrocławiu. Była malarką, rzeźbiarką i poetką. W latach 1919 – 1924 udzielał jej prywatnie lekcji malarstwa prof. Jacek Malczewski, przemieszkujący wówczas w  Lusławicach. Ukończyła gimnazjum pani Mnichowej w Krakowie. Lata 1933 – 1937 oraz okres okupacji niemieckiej i dwa pierwsze lata wolności  ponownie spędziła w Kończyskach, gdzie w klasztorze reformatów jej mąż Stanisław Nowak – absolwent uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, prowadził gimnazjum. Następnie wraz z mężem osiedlili  się w Ząbkowicach Śląskich. W tym dolnośląskim miasteczku zamieszkiwali od 1947 do 1964 r. W Ząbkowicach Stanisław Nowak pracował jako nauczyciel języka polskiego i fizyki, był też długoletnim dyrektorem Liceum dla Pracujących. Artystka  ostatecznie  straciła wzrok w 1938 r. Rozpoczęła się nauka życia  w ciemności. W latach sześćdziesiątych XX w. matka wraz z synem Leszkiem Antonim wymyślili metodę, która pozwoliła jej  powrócić do twórczości plastycznej.  W latach 1964 – 1974 małżeństwo Nowaków mieszkało w Oleśnie Tarnowskim, gdzie posiadało dom.  Pod koniec życia obydwoje przenieśli się do syna do Wrocławia. Chciałbym mieszkańcom Zakliczyna przybliżyć postać Józefy Julii Budzyn – Nowakowej znanej w Polsce i na świecie malarki i rzeźbiarki. Artystka w 1971 r. otrzymała z Ministerstwa Kultury i Sztuki uprawnienia do wykonywania zawodu artysty plastyka. W 1970 r. została uhonorowana nagrodą Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie za działalność artystyczną. W roku 1976 za osiągnięcia twórcze odznaczona została Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jej dzieła znajdują się w kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą (Niemcy, Kanada, USA). Między innymi w zbiorach Wojciecha Siemiona i Ludwika Zimmerera, a także w zbiorach muzealnych we Wrocławiu, Krakowie i Warszawie. O artystce zostały zrealizowane dwa filmy dokumentalne. Jeden przez Jerzego Słowińskiego z Bydgoszczy, drugi już po jej śmierci, przez Grażynę Pieczuro z Wrocławia.

altNa tym miejscu zacytuję to, co artystce napisał prof. Aleksander Jackowski – wielki znawca polskiej sztuki ludowej i nieprofesjonalnej: „Kiedy była małą dziewczynką, rysowała na czym się dało, węglem na klepisku stodoły, na ścianach mieszkania, potem – kredkami na papierze. Lubiła rysować kury, świnki, cielaki. Zachwycała ją przyroda, w Kończyskach wyjątkowo bujna i piękna. Może dlatego, gdy już nie widziała, wciąż myślała „kolorami”, kojarząc wrażenia emocjonalne z barwą. Kolory często występują w jej wierszach: „Oczyma duszy widzę najwyraźniej świty różowe, złociste zachody, łąki kwieciste, srebrne lśnienie wody, lasy zielone […] purpurowe róże […] Poranny powiew – to nieba błękity, słodka woń róży krwawi się czerwono […] ciepły blask słońca jest kolorem złotym […] O chłodna roso widzieć mi daj – zieloną wiosnę, błękit, maj”. Młodość miała szczęśliwą. Lubiła biegać, śpiewać, towarzyska i miła dla wszystkich. Zadbane, dobre dziecko z domu, gdzie cała rodzina żyła w zgodzie i miłości. W pobliskich Lusławicach, (tam gdzie obecnie rezyduje Krzysztof Penderecki), mieszkał wówczas Jacek Malczewski. W pokoju kierownika szkoły zobaczył kolorowe obrazki Budzynówny. Zainteresował się dziewczynką i któregoś dnia przyjechał do jej rodziców. Ta wizyta zaważyła na kierunku jej zainteresowań. Malczewski często przyjeżdżał, czasami z synem Rafałem. „Uczył patrzeć […] Moja wiedza wzbogacała się […] altmówiliśmy o kolorach, modelach”. Malczewski naszkicował portret dziewczynki z kwiatami we włosach rozwianych wiatrem. Pamięta jego słowa: „Praca artysty da ci szczęście, drogie dziecko”. Namalował portret jej ojca. Potem Budzynówna wyjechała do Krakowa: znów radosne wspomnienia z gimnazjum pani Mnichowej. Wygrała szkolny konkurs na obrazek z polskiej wsi, który wysłano do Ameryki w podarunku dla Polonii. Chciała zostać malarką, ale wyszła za mąż, zamieszkała  w Przemyślu dopiero w 1938 r. poczyniła starania o przyjęcie do krakowskiej Akademii. Zdała, została studentką. Wtedy właśnie straciła wzrok w wypadku samochodowym. Długotrwałe leczenie nie dało rezultatu. Zaczął się długi i trudny okres uczenia się życia w ciemności. Nie chciała się poddawać. Jej listy, wiersze, fotografie świadczą o tym, że w tragedii, która ją spotkała, usiłowała zachować uśmiech na twarzy, pocieszać męża, matkę, przyjaciół. Urodził się syn. Nauczyła się robić to, co trzeba przy dziecku, gotować sprzątać. Zaczęła pisać wiersze, pamięć wciąż przywoływała kolorowe wizje. Po kilkunastu latach, gdy syn był duży i kończył studia, zdecydowała się wrócić do swoich zainteresowań. Najpierw rzeźbiła figurki z plasteliny, później, w 1964 r., jak pisała: „wymyśliliśmy obydwoje z synem metodę. Z plasteliny, gliny lub innego tworzywa lepię mniej lub więcej wypukłą płaskorzeźbę. Powlekam i oklejam ją taśmą papierową i zdejmuję stwardniałą skorupę. Oklejać trzeba kilkakrotnie, następnie oddzielać odciski z niesłychaną ostrożnością. Jest to praca mozolna, czasochłonna, długofalowa”. Później zaczęła kolorować płaskorzeźbione obrazy. Syn ustawiał jej słoiczki z farbami w umówionej kolejności. Wiedząc gdzie która jest malowała przesuwając palcami po powierzchni, by określić zasięg płaszczyzny. Malowała opuszkami palców [i pędzlami]. „Mój świat ogranicza się do dotyku” – mówiła. Ale to była tylko część prawdy. Wrażenia dotykowe uruchamiały wyobraźnię i przywoływały pamięć wzrokową. Interesowała się ubiorem koleżanek, „oglądała rękami kwiaty”, starała się robić to wszystko, co każda gospodyni. Była pogodna, pełna życia. Jej wiersze, choć nie wolne od sentymentalizmu, mają w sobie radość istnienia. Wystawy i serdeczne słowa, które na nich słyszała, zachęcały ją do dalszej pracy twórczej. W ciągu 12 lat namalowała blisko 200 reliefowych obrazów, martwe natury, bukiety w wazonach, sceny biblijne, tematy religijne, reminiscencje wielkich dzieł sztuki (np. Ostatnią Wieczerzę), tematy folklorystyczne i szczególnie przejmujące – te, na których wyobraża siebie,w czarnych okularach na oczach,w rodzinnym kręgu, przed telewizorem. Jej sztuka ma szczególne znaczenie, dla wielu ludzi niepełnosprawnych stanowi przykład osiągnięcia rzeczy niemalże niemożliwej. Powyższe słowa Aleksander Jackowski zawarł w książce:  „Sztuka zwana naiwną. Zarys encyklopedyczny twórczości w Polsce”, Wydawnictwo Krupski i S-ka, Warszawa 1995, na stronach: 36 i 37.  Na zakończenie zacytuję pogodny wiersz napisany przez artystkę na cześć róż.

RÓŻE

Za oknem mróz i śnieżne burze
W moim pokoju pachną róże
To różanego olejku czar
Wskrzesza pogody lata żar

Rączki hafciarki smukłe,
małe Rzuciły śliczne róże białe
Na aksamitną czerń makaty
Na oknie z lodu kwitną kwiaty

Huczny karnawał muzyką dźwięczy
Róże ze złota czoło mu wieńczą
W mym domu wieczór zapustowy
W śmiechu, weselu, w szacie godowej

Dobra babunia w dłoniach drżących
Wniosła świeże, wonne, gorące
Złociste kule z białą obrączką
Z różą we wnętrzu wspaniałe pączki

Maluję piękne, kwitnące róże
W grającym wietrze, w rosie,
w naturze
I lubię bardzo cukrowe róże
W słodkiej, pachnącej konfiturze


/Ząbkowice Śl.  27. VII. 1972 r./

Ilustracje w tekście:
1. Józefa Julia Nowakowa. lata 20 - te XX wieku
2. Wrocław. Artystka przy pracy lata 70 - te XX wieku, fot. Ryszard Sierka
3. Józefa  Julia  Budzyn - Nowakowa. Wywiad z dziennikarzami w Grocie w Ząbkowicach Śl. Relief polichromowany, fot. L.A.Nowak

Dodam, że krótki acz nieco przekłamany biogram artystki, zamieszczony został na stronach 51 – 52 w wydanej w 2001 r. w Oleśnie książce Stanisława Babiarza „Gmina Olesno Szkice z Przeszłości i Teraźniejszości”.

Bibliografia związana z Józefą Julią Budzyn – Nowakową.
„Niewidoma artystka” /w:/ „Dziennik Polski”, 28.X.1961 ; I Wojewódzki przegląd Plastycznej Twórczości Amatorskiej. Katalog wystawy, Wojewódzki Dom Kultury, Wrocław 1966, nr 39, 40 ; Twórczość ludowa i kultura materialna Ziemi Tarnowskiej. Katalog wystawy pokonkursowej, Muzeum w Tarnowie, 1970, s. 11, nr 24 ; Szuman W., Ociemniała artystka Józefa Budzyn – Nowakowa /w:/ „Pochodnia”, Warszawa, 12, 1971, s. 18 – 20 (2 ilustracje) ; Augustyn A., Kamiński P., W świecie wyobraźni – Józefy Budzyn – Nowakowej /w:/ „Wieści”, 38, 17.IX.1972 ; Świat wyobraźni Józefy Budzyn Nowakowej /w:/ „Wieści”, 27.VIII.1972, s. 5 ; Jackowski A., Przegląd twórczości plastycznej amatorów. Cz. II. Województwo wrocławskie /w:/ „Polska sztuka Ludowa”, Wrocław 1973, s. 51 - 52 ; Płaskorzeźby J. Budzyn – Nowakowej /w:/ „Dziennik Polski, 56, 7.III.1973, s. 6 ; Wasik E., Pani Józefa tworzy, piękny, choć nie widziany świat, /w:/ „Gromada – Rolnik Polski”, 31, 13.III.1973 , s. 4 ; I Triennale Plastyki Nieprofesjonalnej, katalog wystawy, Wojewódzki Dom Kultury Szczecin – Zamek Książąt Pomorskich, czerwiec 1974 ;  „Niewidoma rzeźbiarka” /w:/ „Dziennik Zachodni”, 7.II. 1974 ; „Józefa Julia Budzyn Nowakowa” Katalog wystawy, „galeria u Dziennikarzy”, Wrocław, czerwiec 1975 ; „Odra”, Miesięcznik społeczno – kulturalny, Wrocław, 10.X. 1975, s. 30, 47, 84  ; Siedlecki K., Powrót do Świata barw /w:/ „Pochodnia” Warszawa, 9, 1975, s. 18 – 20 (5 ilustracji) ; „Pożegnanie” /w:/ „Pochodnia”, Warszawa, 11,1977, s. 14 (2 ilustracje). ; Jackowski A., „Miejsce i rola plastyki amatorskiej w naszej kulturze współczesnej” /w:/ Plastyka Nieprofesjonalna, Warszawa 1980, s. 66 ; Sztuka Polska po 1945 r., Warszawa 1987, s. 368 ; Sztuka nieprofesjonalna na Śląsku /katalog zbiorów Muzeum Narodowego we Wrocławiu/ Wrocław 1992, s. 52 – 53, nr467, 468, 469 ; Jackowski A., Sztuka zwana naiwną. Zarys encyklopedyczny twórczości w Polsce, Warszawa 1995, s. 36 i 37 ,il. 57 i 58 ;  ; Iwaniszewska C., Wielka osobowość Wandy Szuman (1890 – 1994). „Rozmawiała sercem i dotykiem swoich rąk” /w:/ „Głos z Torunia” 2001, nr 44(359):  4.XI. ; Nowak L. A., Próba analizy ząbkowickiej społeczności w pierwszych latach po II wojnie w:/ „Wiadomości Powiatowe”, Ząbkowice Śl., 18. XI. 2008, s. 17 ; tenże „Życie w ukryciu, Ząbkowice po 1945 r. /w:/ „Wiadomości Powiatowe”, Ząbkowice Śl., nr 24, 16. VI. 2009, s. 17 ;  Chołomecki J.J. „ Leszek A. Nowak jako malarz” /w:/ „Wiadomości Powiatowe” 2011, nr 2(431): 11. I., s. 2; Chołomecki J. J., Józefa Julia Budzyn – Nowakowa rzeźbiarka i malarka z Ząbkowic Śląskich /w:/ „WP” 2011, nr 15(444): 12. IV., s. 14; nr 16(445): 19. Iv., s. 14.
 
© Copyright by Jan Jerzy Chołomecki 2011