Drukuj
Kategoria: Gwozdziec
Odsłony: 1183

altaltTo już ponad tydzień minęło od zakończenia jubileuszowego Międzynarodowego Festiwalu „Święto Dzieci Gór.” Dla nas był to też wyjątkowy festiwal, bo po raz pierwszy bardziej krakowski niż góralski zespół dziecięcy „Mały Gwoździec” dumnie reprezentował Gminę Zakliczyn i Powiat Tarnowski odwdzięczając się za wsparcie organizacyjne i finansowe uczestnictwa w Festiwalu. Warto wspomnieć, że zarówno Burmistrz Gminy  Gminy Zakliczyn jak i Starostwo Powiatowe w Tarnowie wsprały wyjazd "Małego Gwoźdźca" na Święto Dzieci Gór kwotą po 2 tysiące złotych.  Wraz z litewskimi przyjaciółmi z Poniewieża nasi koncertowali w  Nowym Sączu, Krynicy i Zakliczynie promując kulturę ludowa naszego regionu.  W ostatnią niedzielę lipca nadszedł czas pożegnania i powrotu do domów.  Antoni Malczak – dyrektor Małopolskiego Centrum Kultury „Sokół” w Nowym  Sączu rozpoczął spotkanie podsumowujące Festiwal w sali im. Romana Sichrawy słowami: Coś się kończy, coś się zaczyna, tydzień temu zaczynaliśmy, dzisiaj znamy się lepiej, ale za kilka godzin mamy powiedzieć sobie do widzenia. Trudno sobie Święto Dzieci Gór wyobrazić bez Józefa Brody- dyrektora festiwalu, który dla uczestników był autorytetem i przewodnikiem, a autorytet  pan Józef buduje dzięki wielkiej wiedzy na temat folkloru oraz szczerości i życzliwości wobec małych artystów.

altJózef Broda: - Uczyliśmy się dotykać mądrości, prawdziwej, która ostatecznie czyni pokój, symbol otwartej dłoni. Mądrość pozbawiona obłudy. Dziecko z natury nie jest obłudne, dziecko to czuje. Staropolskie „czy czujesz”, funkcjonujące wśród górali śląskich znakomicie to oddaje. Te dzieci to rozumieją, mają nastawione serca na pojmowanie prawdziwej mądrości. To jest podobne do przypowieści o skarbie na roli. Te dzieci znalazły ten skarb. Pomóżcie im zabezpieczać to i dzielić się z innym. Jeśli to uczynimy, to w pewnym momencie odkupimy nasze winy dorosłych. Nie umiałem sobie poradzić jako dziecko, kiedy widziałem różnicę między tym, co mówili dorośli, a tym co robili.
altWarto zapoznać się z oceną programu „Małego Gwoźdźca” dokonaną przez międzynarodową Radę Artystyczną Festiwalu pracującą w składzie:  Aleksandra Szurmiak - Bogucka (przewodnicząca)   - etnomuzykolog, ekspert polskiej sekcji CIOFF (Polska), Wiesława Hazuka  - choreograf (Polska) , Benedykt Kafel  - etnograf, ekspert polskiej sekcji CIOFF (Polska), Pedro Alonso Palacios Vargas - pedagog kultury ludowej (Meksyk), Güstel Verbeelen  - folklorysta (Belgia), Siegfried Verbeelen   - folklorysta, prezydent CIOFF w Belgii (Belgia) oraz Dorota Majerczyk -etnolog, sekretarz Komisji  (Polska). Rada Artystyczna, biorąc pod uwagę przedstawione na Festiwalu widowiska i ich odniesienie do tradycyjnych kultur poszczególnych ludów i regionów oraz wyraz artystyczny – postanowiła podkreślić najbardziej charakterystyczne cechy programów, a w odniesieniu do Gwoźdźca napisała w protokole: „Mały Gwoździec z Gwoźdźca – Polska, za ukazanie rzadkiego obyczaju wielkanocnego, stworzenie atmosfery świątecznej gościny, dobrą muzykę i dobór właściwych tańców.” Tą lapidarną ocenę Rady programu „Wielkanocny traczyk” rozwinął Kamil Cyganik w artykule „Tracz tarł tarcicę”, oto co napisał:

alt„ … tak takt w takt, jak takt w takt, tarcicę tartak tarł, a dzieci z zespołu Mały Gwoździec, w drugi dzień Świąt Wielkanocnych, zaprosiły nas do izby. Pięknie malowana skrzynia, stół, piec, Najświętsza Panienka na ścianie. Przez okno zagląda Zamek w Melsztynie. Pięknie wystrojone dziewczęta z pozdrowieniem bożym wchodzą do izby, gospodarz wita je serdecznie, zaprasza do jadła i do śpiewania. Dziewczęta zeszły się pomalować jajka, ambicja każe im się chwilę pokłócić, czyje jajko piękniej malowane. Gospodarz rozstrzyga, że wszystkie ładne. A dziewczęta, między którymi zapanował pokój, bawią się w „Chusteczkę haftowaną”. Śwagier przerywa wybory, komu altpodarować chusteczkę, a rozbudza dziewczęcą ciekawość, przyniesioną heligonką.  Zza drzwi słychać „Miły gospodarzu wpuśćcie nas do Izby...” Chłopaki wprowadzają „tracza”. Prawdopodobnie szczyt ówczesnej myśli zabawkarskiej. Ten zwyczaj, już zapomniany, Krakowiacy z Pogórza /…/ odnaleźli w opracowaniach Kolberga z połowy XIX wieku. Dzieci chodziły w drugi dzień świąt, w poniedziałek z lalką tracza. Chcą chleba i jaj, ale nie za darmo. Za śpiew, za historię opowiedzianą ku zabawie, z przymrużeniem oka, jak ta apostrofa do Judasza, sugerująca, że „Gdybyś Go był sprzedał i Panience Świętej, dałaby ci i pieniędzy więcej…” Wierszowane żarty, altbudzące śmiech, a cieszyć się przecież trzeba, boć to już została objawiona prawda o Zmartwychwstaniu. Spodobała się gospodarzowi historia opowiedziana śpiewem. W zamian wytłumaczył dzieciom, skąd się wziął zwyczaj malowania jaj na Wielkanoc. Jako to św. Magdalena poszła do grobu, spotkała Pana, miała ze sobą kosz jaj i kiedy chciała przekonać Apostołów, że istotnie widziała Jezusa, pokazała im na dowód jaja, wszystkie stały się czerwone. Dzieci tańczą w kółecko, pojawia się w środku chłopak z miotłą i zawieszonymi na niej butami, Szewczyk. Do tego momentu akompaniowała dzieciom babcia akordeonu czyli heligonka, ale przecież krakowska kapela to coś więcej, więc wchodzą do izby: trąbka, klarnet, dwoje skrzypiec i kontrabas. Kolejne dzieci podchodzą do kapeli i proszą o tańce: warszawianka, kulawa polka, walczyk… Na koniec oczywiście krakowiak. Tańczą starsze dzieci, ubrane po krakowsku, obok bawią się dzieci młodsze, dziewczyny w białych bluzkach, kwiecistych spódnicach, chłopaki w kożuszkach./…/ „Będzie tego tańcowania!” - przerywa zabawę gospodarz, ale na kiełbaskę, jajeczka zasłużyli.”

altCi którzy organizowali Festiwal i pisali o tym festiwalu dokonali tak miłego podsumowania debiutu jedynego „niegóralskiego” zespołu na Święcie Dzieci Gór.  Już w najbliższą niedzielę w Gwoźdźcu odbędą się skromne obchody 15 - lecia działalności ZF „Gwoździec”, który jak „Mały Gwoździec” powstał z inicjatywy ówczesnej dyrektor szkoły Agaty Nadolnik przy wsparciu ówczesnego dyrektora GCKiT Marka Niemca. Za sukcesami artystycznymi które niebawem nadeszły stoi instruktor i choreograf, tancerz i aktor Janusz Cierlik – pracownik ZCK.

W artykule wykorzystano materiały zamieszczone na stronie festiwalowej www.swietodziecigor.pl