Drukuj
Kategoria: Głosiciel fotoreportaż
Odsłony: 1800

b_250_100_16777215_00_images_stories_glosiciel_reportaz_pozar_007.jpgAnna i Dariusz Forysiowie wprowadzili się z dziećmi równo rok temu do nowo wybudowanego domu w Bieśniku, w sąsiedztwie rodzinnej posesji pana Dariusza, budowlańca z zawodu. Sami wzięli się za budowę, krok po kroku, jak tylko pozwalały finanse. Głowa domu pracuje w branży budowlanej w stolicy, pani Ania zajmuje się wymarzonym domem, opiekuje się 4-letnim Tomkiem i 16-miesięczną Emilką. W tym feralnym dniu była sama z dziećmi w domu. Mąż w Warszawie. Pożar wybuchł niespodziewanie późnym wieczorem w poniedziałek 9 lutego.
- Około godziny 22, oglądając telewizję, poczułam dym. Chciałam zejść, zobaczyć co się stało, ale nie dałam rady, aż ciemno było od dymu. Szybko zabrałam dzieci do sąsiadki, stamtąd zadzwoniłyśmy po straż.

Po 20 minutach pojawiły się cztery zastępy. W garażu palił się samochód, strażacy zbili szybę i dostali się do środka. Wypchnęli auto na zewnątrz. Po trzech godzinach było po wszystkim. Pojazd spłonął doszczętnie, ogień strawił garaż, kotłownię i klatkę schodową. Na szczęście nie dostał się wyżej. Dym i temperatura spowodowały uszkodzenia paneli w pokojach na piętrze, są do wymiany, wszystkie pokoje i kuchnia wymagają odnowienia. Nazajutrz rankiem pojawiła się pierwsza pomoc od ludzi. Przede wszystkim od rodziny. Siostra pana Dariusza sprzedała nawet samochód, by wspomóc Forysiów, wszak od ubezpieczyciela prędko pieniędzy nie zobaczą, takie sprawy ciągną się miesiącami. Rzeczoznawcy wstępnie wskazują dwie przyczyny pożaru: zwarcie instalacji w samochodzie (ta ponoć jeszcze jest aktywna nawet do kilkunastu godzin po wyłączeniu silnika) albo zapalenie się sadzy w kominie.
Zaraz po wezwaniu strażaków pojawił się też na miejscu burmistrz Chrobak. Obiecał pomoc, zarówno finansową, jak i prawną. Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej przekaże 2 tys. zł. Sporo otrzymali od życzliwych osób po niedzielnym apelu proboszcza o. Kobierskiego. Osobiście przywiózł finansowy dar parafianina. Pojawiła się też pomoc od wrażliwych mieszkańców Słonej, Bieśnika i Zdoni. Drogeria Jasmin z Zakliczyna bezinteresownie przywiozła środki czystości. Niektórzy pomagają w sprzątaniu domostwa. Forysiom najbardziej teraz zależy na złotówkach, by odnowić osmolone pomieszczenia domu, garaż i kotłownię, zakupić piec do ogrzewania, zmienić instalacje itp. Tymczasem zamieszkali u najbliższej rodziny.
- Przyda się też klej do płytek, worki na śmieci, środki czystości, rękawice ochronne – wymienia pani Ania. - Chcielibyśmy bardzo podziękować za dotychczasowe wsparcie wszystkim życzliwym nam osobom.

Podajemy numery telefonów stacjonarnych do kontaktu (z zasięgiem telefonii komórkowej bywa tu problem): 14-66-52-104 (p. Józefa Foryś) lub 14-66-52-047 (p. Krakowska). Najlepiej tą drogą uzgodnić potrzeby dotkniętej nieszczęściem rodziny.

gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1 gallery1
gallery1 gallery1