Drukuj
Kategoria: regionalizm
Odsłony: 1048

b_250_100_16777215_00_images_2014_15_sztandar_Faliszewice.jpgMarian Skwarło – prezes OSP Faliszewice – to chyba najbardziej zapracowany w ostatnich tygodniach strażak w dolinie Dunajca. Jeszcze tylko trzeba dopilnować, aby impreza jubileuszowa była adekwatnie udana do włożonego wysiłku, potem posprzątać, policzyć czy budżet się zgadza i można odpocząć… do następnego jubileuszu. Przypominam raz jeszcze program uroczystości jubileuszowych, które zaplanowane są na 3 maja 2014 r:

15:00 - Uroczysta msza święta w kościele pw. Nawiedzenia N.M.P. w Domosławicach.

16:00 - Przemarsz pododdziałów do Domu Strażaka w Faliszewicach.

16:30 - Część oficjalna uroczystości; raport dowódcy uroczystości, przegląd pododdziałów, wciągnięcie flagi na maszt i hymn strażacki, przywitanie zaproszonych gości, przedstawienie rysu historycznego jednostki O.S.P. Faliszewice, przekazanie sztandaru jednostce, wręczenie odznaczeń, wystąpienie zaproszonych gości, defilada pododdziałów.

18:00 - Cześć artystyczna; występy strażackiej orkiestry dętej z Filipowic, uczniów szkoły muzycznej w Domosławicach oraz zespołu Pora Wiatru finalista szóstej edycji "Must Be The Music."

19:30 - jubileuszowa zabawa taneczna w remizie, na której będzie grał zespół Adam Pyrek Band. 

A teraz proponuję kolejną porcję historii OSP w Faliszewicach

II Wojna Światowa i stalinizm w Faliszewicach

 

b_250_100_16777215_00_images_2014_15_100_lat.pngWybuch II Wojny Światowej w 1939 roku i przejęcie kraju przez okupanta sprawił, że wprowadzono nowe rozporządzenia. Zaczęła obowiązywać godzina policyjna. Mieszkańcy wsi nie mogli poruszać się poza obrębem swojej posesji od godziny 22:00 do 6:00 rano. Okupant docenił jednak działalność Ochotniczej Straży Pożarnej i udzielił komendantowi jednostki zezwolenia na wykonywanie obowiązków w służbie pożarniczej, swobodne poruszanie się w terenie w dzień i w nocy oraz noszenie munduru strażackiego. Mimo nadanych uprawnień okres wojny był bardzo trudny dla straży i całej wsi. W okolicy panowała bieda i głód, a okupant ściągał kontyngent, czyli przymusowe dostawy żywności, płodów rolnych i zwierząt gospodarskich. Wielu młodych ludzi zostało wywiezionych na przymusowe roboty do Niemiec, a część strażaków wstąpiła do ugrupowań partyzanckich AK i BCH. Okrutny los spotkał ludność pochodzenia żydowskiego. Byli sprowadzani do specjalnych dzielnic mieszkalnych, których nie mogli opuszczać. Czekał ich tam głód, choroby i śmierć. W roku 1942 rozpoczęła się eksterminacja Żydów w obozach zagłady. Ocaleli nieliczni! Po wojnie OSP Faliszewice z własnych funduszy odkupiła od Gminy Zakliczyn drewniany niezamieszkały dom w miejscowości Melsztyn, który był wcześniej własnością zamordowanego w obozie koncentracyjnym Żyda na którego wołano Kinol. Strażacy rozebrali dom i konnymi wozami przetransportowali do Faliszewic. Ustawili go w samum centrum wsi na tzw. gruntach gromadzkich (komunalnych). W ten sposób powstał okazały, jak na ówczesne czasy budynek, który stał się Remizą Strażacką. Pierwsza remiza w Faliszwicach służyła mieszkańcom i strażakom przez całe dziesięciolecia, aż do roku 1984. W budynku odbywały się zebrania, imprezy okolicznościowe, zabawy taneczne i dyskoteki dla młodzieży. Przez pewien okres mieścił się w nim sklep spożywczo-przemysłowy, a także świetlica wiejska z pierwszym telewizorem, który pojawił się w niej w latach siedemdziesiątych. Wokół remizy, na naturalnie ukształtowanych zboczach przypominających amfiteatr odbywały się seanse filmowe dla mieszkańców wsi. Po trwającym zaledwie 3 lata od zakończenia wojny, okresie względnej swobody politycznej w kraju zapanował komunizm przyjmujący charakter ustroju zbrodniczego w okresie stalinizmu. Wszystkie sprawy państwowe, w tym również działalność strażacka, musiały zostać podporządkowane ideologii komunistycznej. W remizie strażackiej w portrecie Stalina ”nieznany sprawca” wydrapał oczy Józefowi Wisarionowiczowi. Czyn ten „niewątpliwie zbrodniczy”, nie uszedł uwadze miejscowemu aktywowi i funkcjonariuszom ORMO. Komendant Tomasz Cichypoddany został szykanom w postaci trzydniowego aresztu. W tych latach cała polska wieś została obarczona obowiązkowymi dostawami płodów rolnych na rzecz odbudowy zniszczonych miast i przemysłu. W miastach zaczęły więc powstawać nowe miejsca pracy, co spowodowało odpływ wielu młodych ludzi ze wsi. Odbiło się to negatywnie na działalności OSP. Zmniejszyła się liczebność jednostki i dużo trudniej było utrzymać dyscyplinę. Mimo tych trudności OSP w Faliszewicach, dzięki ogromnemu poświęceniu i zaangażowaniu wszystkich powojennych prezesów i komendantów przetrwała i zaczęła się rozwijać. Po wojnie zaczęto organizować zawody strażackie na szczeblu gromady ,,Melsztyn”, w skład której wchodziły jednostki OSP Gwoździec, Charzewice, Faliszewice. W zawodach tych OSP Faliszewice raz zdobyła I, a raz III miejsce.Skład osobowy OSP Faliszewice w roku 1948 przedstawiał się następująco: Świerczek Kazimierz – prezes, Cichy Tomasz – komendant, Świerczek Piotr – skarbnik, Świerczek Stefan – sekretarz, Sproski Jan - zastępca komendanta, Piechnik Władysław - sygnalista(ogłaszał alarm grając na trąbce), Pawlik Ludwik, Średniawa Tadeusz, Średniawa Ludwik, Świerczek Ludwik, Świerczek Ferdynand, Łośko Władysław, Świerczek Gustaw, Mendel Leopold, Sambor Stefan, Matras Władysław, Krzan Czesław, Solak Ludwik, Cichy Franciszek, Pawlik Leopold, Dudek Kazimierz i Dudek Władysław. OSP Faliszewice brała udział w wielu akcjach, przy których Tomasz Cichy i Ferdynand Świerczek użyczali koni do zaprzęgu. Gaszono pożary w Faliszewicach w domu Wojciecha Kawy, stodoły Józefa Średniawy, domu Feliksa Świerczka - pierwszego komendanta jednostki, domu Tomasza Cichego - komendanta. Przy gaszeniu domu komendanta pomagały jednostki OSP z Biskupic Melsztyńskich i Jurkowa. Jednostki te posiadały już na swoim wyposażeniu nowoczesny jak na ówczesne czasy sprzęt - motopompy, którymi pompowano wodę ze stawu przeciwpożarowego zlokalizowanego na posesji Eugeniusza Świerczka w Faliszewicach. Dzięki sprawnej akcji spłonął tylko dach. Dom wyremontowano, wykonano nowy dach i pokryto dachówką cementową. Poza terenem miejscowości gaszono pożary w Melsztynie - domu p. Jurkiewicza,  Domosławicach - domu i stodoły, Wesołowie - zabudowań gospodarskich p. Ogonka. Do pożaru w Wesołowie dojechano pokonując poważną przeszkodę wodną jaką jest rzeka Dunajec, a zastęp OSP Faliszewice przybył na miejsce jako pierwszy, przed jednostką OSP Zakliczyn.

 

cdn.